~` 2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ ~`
* ZAYN *
Leżałem na kocu na plaży, a słońce grzało moje ciało. Obok mnie leżała najpiękniejsza kobieta pod słońcem - moja dziewczyna. Po naszej ucieczce z więzienia - o której Emily nic nie wie - musiałem wymyślić coś, by tylko gliny nie znalazły mnie i nie wsadziły z powrotem do paki. Wymyśliłem wakacje na wyspach kanaryjskich, a dziewczyny się zgodziły.
Obróciłem się na bok i podparłem się łokciem, by móc swobodnie upajać się widokiem mojej Emily. Leżała na plecach z okularami słonecznymi na nosie i opalała się.
Położyłem swoją dłoń na jej odkrytym brzuchu i zacząłem delikatnie po nim jeździć. Dziewczyna włożyła okulary na głowę i podniosła się na łokciach
- Co chcesz kochanie? - zapytała i obdarzyła mnie uśmiechem
- Ja? Nic. Próbuję tylko zrozumieć dlaczego taka piękna kobieta jak ty, chciała kogoś takiego jak ja -
powiedziałem nie zdejmując dłoni z jej brzucha
- To ty nie wiesz?
- Nic mi nie przychodzi do głowy - odpowiedziałem po czym położyłem ją delikatnie z powrotem na kocu, a sam się nad nią nachyliłem i pocałowałem
- To proste, bo cię KOCHAM - wyszeptała końcowe słowa prosto w moje usta, a ja po tym natychmiast złączyłem nasze wargi w gorącym pocałunku.
Jedynym powodem przerwania naszego pocałunku, był mały skrzat, który ociekał wodą.
- Obiecałeś tato!! - krzyknęła Mellody i zrobiła obrażoną minę, zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem skarbie - powiedziałem do Emily, po czym wstałem i złapałem marudnego skrzata. Podrzuciłem do góry Mellody, która zaczęła się śmiać. Wziąłem ją na ręce i zacząłem powoli wchodzić do oceanu. Byłem już zanurzony do pasa, kiedy mała wtuliła się we mnie.
- Kocham cię tato - pocałowała mnie w policzek
- Ja ciebie też skrzacie
- Ejjjj, nie jestem skrzatem, jestem na to za ładna
- Masz rację, jesteś zbyt śliczna na skrzata, a więc kocham cię księżniczko, pasuje? - zapytałem uśmiechając się
- Tak! - krzyknęła i przytuliła się
*****
Jeszcze chyba nigdy się tak nie denerwowałem. Ręce mi się pocą jak cholera, a serce chce wyskoczyć. Siedzę w naszej sypialni w wynajętym domku i staram się wymyślić odpowiednie słowa na tę okazję, ale w głowie mam kompletną pustkę. W dłoniach trzymam pierścionek, który symbolizuje moją miłość do Emily, kiedy do pokoju w podskokach wchodzi Mellody. Chowam jak najszybciej pierścionek do kieszeni i udaję, że nic nie było. Mell siada obok mnie na łóżku i łapie za rękę.
- Zgodzi się, nie masz się tato o co martwić - mówi, a ja czuje jakbym dostał patelnią w łeb
- Skąd ty...?- Ma się tego nosa tatusiu - śmieje się i przytula do mnie. W tym samym momencie z łazienki wychodzi moja
przyszła narzeczona.
- Gotowa? - pytam, a ona odpowiada mi uśmiechem
- Niedługo wrócimy Mell, uważaj na siebie i nie otwieraj nikomu - mówi Emily
- Tak, wiem mamo, mówisz mi to chyba setny raz, a teraz no idźcie już!! - mówi i wypycha Emi za drzwi na co ja wybucham śmiechem.
- Ma dopiero 8 lat, a już się rządzi - śmieje się
- Twoja krew kochanie - odpowiada Em, na co ją całuje.
* HARRY *
Budzę się rano i od razu na mojej twarzy gości uśmiech. Spoglądam na Rose, która jeszcze śpi i całuje ją delikatnie. Postanawiam wstać i zrobić śniadanie. Po drodze odwiedzam sypialnie Sama. Z moim synem sytuacja jak na razie się nie polepszyła, nadal nie chce mnie znać,ale za to z Rose stajemy się sobie bliżsi. Wierzę, że pewnego dnia Sam znów powie do mnie tato.
Wyjmuję na blat wszystkie potrzebne składniki i zaczynam robić kanapki, kiedy na schodach słyszę kroki. Po chwili do kuchni wchodzi Sam. Jak zwykle nie odzywa się do mnie, lecz na tym kończy się to co zwykłe, Sam ku mojemu zaskoczeniu zostaje w kuchni, a na dodatek siada na jednym z krzeseł przy blacie.
Podczas dalszego robienia kanapek słyszę jego ledwo słyszalny szept.
- Przepraszam - zastygam z nożem upaćkanym w nutelli i wpatruję się w chłopca. Sam wstaje, podchodzi do mnie i przytula się tak jak chyba nigdy wcześniej. Odkładam wszystkie rzeczy na blat, biorę syna na ręce i idę do salonu, by usiąść na kanapie.
- Chcę żebyś był moim tatą, przepraszam, ja nie chciałem - mówi płaczliwym głosem, po czym rozpłakuje się na dobre.
- Kocham cię synu - słowa, których prawie nigdy nie wypowiadam, tym razem same wydostają się z moich ust
- Ja ciebie też tato - odpowiada i wtula się w moje ciało.
*****
- Mogę wam zrobić zdjęcie? - słyszę cichy głos Rose obok siebie. Podnoszę wzrok i widzę ją uśmiechniętą od ucha do ucha na co ja też się uśmiecham.
- Zaraz wracam - mówię i kieruję się na górę, by położyć do łóżka syna, który zasnął.Wracam na dół i zastaję Rose w kuchni przy przygotowanym już śniadaniu. Podchodzę do niej od tyłu i przytulam. Moja dziewczyna się odwraca i całuje mnie.
- Widzisz, mówiłam ci, że wszystko skończy się dobrze
- Miałaś racje. Dziękuje
- Za co?
- Za to, że jesteś. Kocham cię Rose - mówię i nie dając jej szansy na odpowiedź, całuje ją w sposób, którym chce wyrazić moje uczucia
Mam pomysł: zrobicie mi prezent na zakończenie opowiadania i postaracie się pobić swój rekord w komentarzach, który wynosi - 42? Liczę na was i wierzę, że wam się uda :)
.................................................................................................................................
Witam was w ostatnim już rozdziale tego opowiadania. Przed nami już tylko epilog. Epilog - od razu informuję - nie będzie zwyczajny, ponieważ będą tam myśli każdego z bohaterów. Dlatego też zapraszam was na niego i do czytania. Macie jakieś pytania? Zadawajcie je w komentarzach, a ja odpowiem na nie podczas podsumowującego postu.
Dziękuje wam za wszystko , a tak w ogóle to będzie specjalny post, w którym będą podziękowania dla was, ale to póżniej. Przepraszam za wszelkie błędy. Jeśli będzie tutaj dużo szczerych komentarzy to możliwe, że epilog dodam już w poniedziałek, jeśli mi się uda
CZYTASZ - KOMENTUJESZ

