* EMILY *
Kiedy otworzyłam oczy od razu oślepiła mnie biel pomieszczenia, w którym przebywałam. Kiedy zorientowałam się, że leże na łóżku w szpitalnej sali, pomimo bólu głowy natychmiast usiadłam. Musiałam jak najszybciej znaleźć się przy mojej córce.
- Proszę, nie tak gwałtownie. Musi pani teraz na siebie uważać - usłyszałam głos, a po chwili ujrzałam lekarza
- Co ja tutaj robię?
- Zemdlała pani, ale muszę przyznać, że ma pani wielkie szczęście, dziecku już nic nie zagraża
- Słucham? Jakiemu dziecku?!
- Jest pani w 2 miesiącu ciąży, musi pani bardziej na siebie uważać, bo przez ten stres może pani zaszkodzić nie tylko dziecku, ale i sobie. - nie mogłam uwierzyć w słowa lekarza, ciąża?! 2 miesiąc?!
- W ciąży? - zapytałam cicho patrząc na doktora
- Nie wiedziała pani o niczym? - zapytał, a ja tylko odpowiedziałam kiwając głową, nie miałam nawet siły, by cokolwiek powiedzieć - W takim razie musimy zrobić pani dodatkowe badania...- chciał coś jeszcze dodać, ale nie pozwoliłam mu na to
- Muszę iść do mojej córki - powiedziałam pewnym siebie głosem i wstałam z łóżka
- Pójdzie pani do córki, dopiero po badaniach
- Nie zgadzam się na żadne badania, muszę iść do Mellody
- Emily uspokój się, ja do niej pójdę, a ty idź na te badania - usłyszałam głos Rose i dopiero teraz zorientowałam się, że od samego początku tutaj była, spojrzałam na nią i nie musiałam pytać, bo od razu wiedziałam o czym myśli.
- Dobrze - zwróciłam się do lekarza
- A więc chodźmy - i wyszliśmy z sali.
* ROSE *
Wiadomość o ciąży nie tylko wstrząsnęła Emily, ale i mną. No to nieźle się porobiło. Zayn będzie miał kolejną córeczkę albo synka, tyle, że dowie się o nim, jak dziecko będzie miało już kilka lat.
Już teraz jest nam ciężko, zwłaszcza teraz kiedy wyszło na jaw, że Mell ma padaczkę, a do tego dochodzi jeszcze ciąża. Nie wiem jak sobie poradzimy, wiem jedynie to, że teraz nie mogę wyjechać i nie mogę zostawić mojej siostry.
- Jak tam szkraby - zwróciłam się do dzieci, kiedy weszłam do sali w której leżała Mellody
- Dobrze, zobacz - odpowiedział Sam i pokazał mi razem z Mellody rysunek jaki razem namalowali. Były na nim co prawda same patyczaki - tak moi państwo, wujek Horan, ma wielki talent plastyczny, który przekazał dzieciom -, ale to co przedstawiał spowodowało, że w oczach stanęły mi łzy. Byli na nim wszyscy...
- To wujek Niall, ciocia Eleanor, ciocia Danielle, wujek Louis, my, ty mamo, ciocia Emily, tata i wujek Zayn - wymieniał po kolei Sam, a ja tylko patrzyłam z jakim smutkiem wskazał na Harry'ego. Nad wszystkimi było wielkie słońce i tęcza.
- Podoba ci się ciociu? - spytała Mellody, kiedy nic nie mówiąc wpatrywałam się w narysowany obrazek.
- Oczywiście, że mi się podoba, chodźcie no tutaj - powiedziałam i już po chwili wszyscy tuliliśmy się.
- Kiedy przyjdzie mama?
- Zaraz będzie, nie martw się
- Na pewno przyjdzie? - spytała Mell ze smutkiem w głosie
- Oczywiście, dlaczego myślisz, że miałaby nie przyjść?
- Może poszła i nie wróci tak jak tata...
- Mellody skarbie, nie pamiętasz, co ci obiecał tata? Że wróci, a ty masz w to nie wątpić i na niego czekać - usłyszałam głos Emily tuż za sobą, odwróciłam się i zauważyłam smutek w jej oczach.
- Dobrze mamo
- Patrz co ci przyniosłam
- Mój misio - i smutek z oczu małej natychmiast zniknął, pan misiek od taty potrafi zdziałać cuda
****
- I co? - spytałam siostrę, kiedy wyszłyśmy z sali by porozmawiać
- Jest źle - odpowiedziała cicho, nie podnosząc głowy
- W jakim sensie? - spytałam łapiąc Emily za dłoń, by dodać jej otuchy
- Lekarz powiedział, że dodatkowe badania wykazały, że ciąża jednak jest zagrożona i większy stres może spowodować utratę dziecka - z słowo na słowo, jej głos słabnął, przy ostatnich słowach na stole pojawiły się krople jej słonych łez, wstałam i przytuliłam siostrę.
- Ciiii, będzie dobrze, musisz tylko na siebie uważać i unikać stresu
- Jak mam unikać stresu, kiedy cały czas boję się o Zayna i boję się, ciągle zadaje sobie pytanie, czy wróci po tylu latach?!
- Masz zamiar mu powiedzieć?
- Nie! Nie dowie się jak na razie o dziecku
- Dlaczego? Powinien o nim wiedzieć
- Po co? I tak siedzi w więzieniu, wiadomość o dziecku nie spowoduje, że szybciej wyjdzie z więzienia.
- Jak chcesz - odpowiedziałam i po raz kolejny przytuliłam Emily.
...................................................................................................................................................
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Hej! Wiem, że rozdział krótki, ale gdyby był dłuższy opowiadanie skończyło by się jeszcze szybciej, a tego chyba nie chcecie, więc proszę o nie wypominanie tego w komentarzach. Za wszelkie błędy przepraszam.